Rycerze wiosny wciąż niepokonani

Korona Kielce jechała do stolicy Dolnego Śląska nastawiona bojowo i piłkarze nie ukrywali, że będą chcieli utrzeć nosa gospodarzom. Wszystko przez przedmeczowe wypowiedzi osób powiązanych ze Śląskiem. Pojawiły się bowiem głosy, że kielecki zespół to drwale a nawet buldogi.

 śląsk wrocław korona kielce

Zamiar pokazania dobrej piłki powiódł się w 100%. Oprócz pierwszych minut spotkania uwieńczonych golem Łukasza Madeja w 6 minucie spotkania to kielczanie dominowali na boisku. Doskonałe zawody rozgrywał cały zespół. Wysoki pressing powodował ogromne kłopoty piłkarzy trenera Lenczyka. Śląsk z trudem wyprowadzał akcje z własnej połowy i raz za razem musiał się bronić przed atakującą Koroną.

W 20 minucie wyrównującą bramkę zdobył Tadas Kijanskas. Należy wspomnieć, że był to kolejny gol zdobyty po stałym fragmencie gry. Goście nie spoczęli na laurach i nadal byli stroną przeważającą oraz bardziej zdeterminowaną.

W drugiej połowie tempo spotkania nieco spadło, ale styl gry Korony się nie zmienił. Nadal wywierali presje na przeciwniku a pierwszym obrońcą był już Daniel Gołębiewski grający dziś od pierwszej minuty. Trener Ojrzyński zdecydował się w tej części na trzy zmiany. Za Pawła Golańskiego wszedł Artur Lenartowski a za Kamila Kuzerę Piotr Malarczyk. W końcówce zaś zobaczyliśmy na boisku Jakuba Bąka.

Ale bohaterem meczu i piłkarzem , który zaliczył prawdziwe wejście smoka był Piotr Malarczyk. Jego pierwszy kontakt z piłką zakończył się zdobyciem zwycięskiej jak się okazało bramki. Po dośrodkowaniu Pawła Sobolewskiego pięknie uderzył głową i w 76 minucie Korona wygrywała 2-1.
Takim tez wynikiem zakończyło się to spotkanie. Spotkanie po którym Koronie Kielce należą się ogromne brawa.

Śląsk Wrocław- Korona Kielce 1-2 (Madej 6, Kijanskas 20,Malarczyk 76)

Marcin Żelazny 11.03.2012
fot.Krzysztof Żołądek/swietokrzyskie.org.pl

Odpowiedzi