Protest w kieleckiej komunikacji miejskiej. Co to oznacza dla pasażerów?

Związkowcy z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji w Kielcach zapowiedzieli akcję protestacyjną. Miałaby się ona odbyć w ten piątek. Czy pasażerów czekają spore utrudnienia?

Protest w kieleckiej komunikacji miejskiej. Co to oznacza dla pasażerów?


Akcja protestacyjna jest efektem konfliktu pomiędzy Zarządem Transportu Miejskiego w Kielcach, władzami miasta a związkami zawodowymi w MPK. Kierowcy oczekują od ratusza między innymi udrożnienia buspasów. Narzekają też na brak wystarczającej liczby toalet na pętlach, z których kierowcy mogliby skorzystać w czasie pracy. Krytykowane były także ostatnie zmiany w rozkładach jazdy.

Protest kierowców z kieleckiego MPK ma odbyć się w ten piątek 24 stycznia. W godzinach szczytu, czyli w godzinach od 14 do 16 autobusy nie będą wjeżdżały w ulicę Olszewskiego, tym samym omijając tamtejsze przystanki. Chodzi o linie nr 54, 110 i 112. Między innymi na tej ulicy dochodzi do blokowania buspasów przez auta osobowe. Ratusz poinformował, że wielokrotnie zwracał się do kieleckiej policji o zwrócenie uwagi na ten problem.

Akcję protestacyjną skrytykowała dyrektorka ZTMu Barbara Damian. W piśmie do związkowców napisała, że to zaszkodzi dużej grupie pasażerów. Jej zdaniem protest utrudni pracownikom firm z ulicy Olszewskiego powrót do domu, narazi na dodatkowe koszty i wpłynie na punktualność autobusów. „Akcja strajkowa stoi w sprzeczności do deklaracji składanych kilka miesięcy temu przez działaczy związkowych, którzy zapewniali, że świadczenie usług transportowych jest służbą dla mieszkańców Kielc. Pasażerowie mają więc prawo oczekiwać komunikacji niezawodnej i na najwyższym poziomie.” - napisała dyrektor Barbara Damian.

Do pisma odniósł się Komitet Protestacyjno-Strajkowy przy MPK Kielce. „W związku z brakiem jakichkolwiek działań lub chociażby prób rozwiązania naszych narastających problemów, związki zawodowe widząc pogarszającą się jakość usług wynikające z łamania prawa, jak również braku reakcji służb, zmuszeni byliśmy podjąć tą symboliczną akcję protestacyjną, a jej celem i skutkiem będzie paradoksalnie punktualna realizacja rozkładów, gdyż poprzez łamanie prawa, zakorkowane bus pasy, źle ułożone rozkłady, brak koordynacji pomiędzy służbami (…) nie wprowadzenie zapowiadanego zintegrowanego systemu zarządzania ruchem (…) autobusy jeżdżą opóźnione, dramatycznie spada prędkość komunikacyjna, a skutki tego odczuwają nasi przemęczeni pracownicy” - zwrócili się do dyrektorki ZTMu przedstawiciele Komitetu.