Jesteś tutaj

Jak śni o przyszłości Sylwia Grzeszczak? - recenzja

Podczas ostatnich wakacji cała Polska zgodnym chórem śpiewała „Cie-szmy-się-z-małych-rze-czy-bo-wzór-na-szczę-ście-w-nich-zapisa-ny-je-est.” Niewątpliwie piosenka Sylwii Grzeszczak „Małe rzeczy” stała się hitem lata 2011. Była najczęściej graną piosenką w komercyjnych rozgłośniach radiowych, a teledysk do tego utworu był najczęściej odtwarzanym klipem przez internautów. W sierpniu tego roku wokalistka wydała kolejny singiel – „Sen o przyszłości”, który jednocześnie stał się tytułowym nagraniem zapowiadanej na 11 października płyty. Postanowiłem sięgnąć po to wydawnictwo, by sprawdzić, co proponuje słuchaczowi Sylwia poza dwoma singlami. A poprzeczkę zawiesiłem dość wysoko…

kielce grzeszczak

Sylwii, choć właśnie wydała swój pierwszy solowy album, na pewno nie można nazwać debiutantką. Jak na swój młody wiek, zdążyła już w polskiej muzyce sporo namieszać. Nie jest przypadkową „wokalistką jednego sezonu”. O swoją pozycję na polskim rynku muzycznym walczyła od dziecka. Jako 5 latka wystąpiła w programie „Od przedszkola do Opola”, po chwili w jej domu pojawił się fortepian, w którym się zakochała. Ukończyła dwie szkoły muzyczne w Poznaniu, lecz mimo tego, że była wyróżniającą się pianistką wiedziała, że w życiu chce połączyć dwie pasje – grę i śpiew. Jak postanowiła, tak zrobiła. Castingi do musicali, zwycięstwo w programie „Drzwi do kariery”, udział w IV edycji Idola to tylko początek drogi… W 2008 roku rozpoczęła, jak się później okazało, owocną współpracę z Liberem – raperem i autorem tekstów, który szukał utalentowanej wokalistki do wspólnego projektu. Z tego połączenia powstały takie hity, jak: „Co z nami będzie”, „Nowe szanse”, czy też „Mijamy się”. Uwieńczeniem tej współpracy był wydany w 2008 roku album „Ona i On”. Jednak w swej, skądinąd, błyskotliwej karierze Sylwia postanowiła wejść na drogę solowej kariery…

Płyta „Sen o przyszłości”, to w głównej mierze autorski projekt Sylwii Grzeszczak, jednak nie obyło się bez pomocy Libera. Krążek utrzymany jest w popowej stylizacji z domieszką r’n’b. Składa się z 10 piosenek, natomiast bonusem jest nagrany podczas Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielonej Górze, b.r. utwór – „Za toboy”, którym wokalistka wywalczyła 3. miejsce na tymże festiwalu. No ale do rzeczy… Na płycie dominują piosenki o standardowej, dla popowej stylistyki, budowie: zwrotka-refren-zwrotka-refren-most-refren. Jeśli chodzi o instrumentarium użyte do nagrania płyty, mamy do czynienia głównie z „żywymi” instrumentami, na czele z fortepianem, można też zauważyć elementy elektroniki. Warstwa tekstowa nie jest najwyższych lotów i nie spotkamy tu wielkiej poetyki. Teksty opowiadają głównie o trudnych relacjach damsko-męskich, mówiąc krótko (jak to bywa najczęściej), teksty są o miłości, z wyjątkiem „Najprzytulniej”, opowiadającym o tęsknocie za beztroskim dzieciństwem. I choć zdarzają się wpadki typu: „Ja bez miłości co dzień,/ Jestem jak bezdomna trawa.” („Imię trawy”), lub „Nawet, jeśli pozostawisz/ W moim sercu gorzki żal,/ Słowa, które wtedy mogły zabić/ Płyną w siną dal,/ Bo trzeba twardym, być jak stal.” („Nie dam się”), są też teksty z głębszym przesłaniem, jak choćby w doskonale wszystkim znanych „Małych rzeczach”: „…Zakończymy smutny shopping/ sztucznych, galerianych szczęść./ I będzie jak dawniej,/ Przestańmy się spieszyć,/ Zacznijmy od nowa/ Od tych małych rzeczy.” Słowem – jak na poziom tekstów, jakimi jesteśmy obecnie zasypywani przez większą część polskich artystów, teksty Sylwii są przyzwoite.

Ogólnie rzecz biorąc, solowe wydawnictwo wokalistki nie jest złe. Wpadające w ucho melodie, zgrabne aranżacje i ciekawy, choć niezbyt oryginalny głos Sylwii sprawiają, że całości słucha się przyjemnie, a co ważne – ta płyta nie męczy słuchacza. Poza znanymi nam dwoma singlami, longplay zwiera niewątpliwie kilka murowanych hitów, jak na przykład „Karuzela” czy „Tęcza”. Trzeba przyznać, że jak do tej pory single były wybierane bardzo trafnie – zobaczymy jak będzie dalej.

Reasumując – fani Sylwii Grzeszczak, jak również fani gatunku, powinni być zadowoleni. Pozostałej reszcie słuchaczy płyta również może przypaść do gustu, choć jak to zwykle bywa, znajdą się i zagorzali przeciwnicy tej płyty. Krótko mówiąc – warto posłuchać. My czekamy na dalsze kroki w karierze wokalistki, życząc jej powodzenia.

Teledysk Małe rzeczy
Teledysk Sen o przyszłości
Autor artykułu: Dominik Karliński