Lech wydarł punkt Koronie (zdjęcia)

Po meczu z Górnikiem Zabrze wiele osób zadawało sobie pytanie czy ta porażka to tylko wypadek przy pracy czy też początek spadku formy kieleckich piłkarzy. Odpowiedzi miała udzielić potyczka z będącym ostatnio na fali Lechem Poznań.

Pierwsze minuty to znakomita okazja Pavola Stano i udana interwencja Jasmin Buricia. Chwilę później a dokładnie w 3 minucie meczu z bramki cieszył się Daniel Gołębiewski. Początek spotkania wymarzony dla gospodarzy, którzy znowu grali tak jak nas do tego przyzwyczaili. Walcząc o każdą piłkę i próbując podwyższyć rezultat.

Kolejny wybuch radości na stadionie nastąpił w 45 minucie kiedy to piękną główką wynik podwyższył kapitan kielczan Kamil Kuzera. Klasyczna bramka do szatni dawała nadzieje na zwycięstwo i utrzymanie kontaktu z czołówką.

Jednak znane powiedzenie piłkarskie mówiące o tym, że gra się do końca znowu znalazło swoje potwierdzenie. Niesiony dopingiem licznie przybyłych fanów poznański Lech całą drugą połowę konsekwentnie próbował rozmontować defensywę Korony. Jeśli nie udawało się kierowanie piłki na pole karne piłkarze trenera Rumaka próbowali strzałów z dystansu. I właśnie po takim uderzeniu padł kontaktowy gol.

Pozostawiony na chwilę bez opieki Tonew popisał się kapitalnym uderzeniem i bezradny Zbigniew Małkowski musiał w 55 minucie wyjmować piłkę z siatki. Trener Ojrzyński zdecydował by zagęścić środek pola i zdobywcę pierwszej bramki zastąpił Grzegorz Lech.

Niestety nie był to występ z którego pomocnik Korony może być zadowolony. Lechici nadal napierali i na moment przed kolejną zmianą która miała mieć miejsce w doliczonym czasie gry Luis Henriquez przelobował bramkarza gospodarzy doprowadzając do remisu z którego cieszyć mogą się piłkarze Legii i Śląska.

Korona Kielce-Lech Poznań 2-2 ( 2 Gołębiewski, 45 Kuzera- 55 Tonew, 90 Henriquez)

Następne spotkanie na Arenie Kielc już w piątek o 20.30. Rywalem będzie Zagłębie Lubin.

Marcin Żelazny 09.04.2012r
fot.Krystian Balicki /www.mks-korona-kielce.pl

Odpowiedzi