Elbrus i Ironman w cztery tygodnie. Niezwykły wyczyn kielczanina!

Kielczanin Wojciech Scelina w ubiegłą niedzielę ukończył zawody triathlonowe Ironman. Cztery tygodnie wcześniej zdobył szczyt Elbrusa, najwyższej góry Europy.

 Elbrus i Ironman w cztery tygodnie. Niezwykły wyczyn kielczanina!


Zawody Ironman to wyczerpująca rywalizacja. - Triathlon trenuję samodzielnie od 6 lat. Wcześniej trenowałem lekką atletykę (w ramach AZS UJ) oraz piłkę nożną (w ramach Orląt Kielce oraz Rodziny Kielce).- - informuje Wojciech Scelina.

- Pasję górską łączę z żoną, z którą w lipcu 2017 roku wszedłem na moją pierwszą wyższą górę - Kilimandżaro (5895 m.n.p.m.). Dokładnie dwa lata później, 19 lipca 2019 roku, udało się to powtórzyć na bliższym nam wulkanie Elbrus (5621 m.n.p.m.), leżącym na terenie Rosji blisko granicy z Gruzją. - dodaje kielczanin.

- Działo się to nieco ponad cztery tygodnie przed zawodami w Wolsztynie, gdzie rywalizowałem w triathlonie na dystansie Ironman, składającym się z 3,8km pływania, 180km jazdy na rowerze oraz 42,195 km biegu. Byłem jedynym Kielczaninem na tych zawodach. Towarzyszyli mi żona oraz dziecko. Finalnie, po starcie o godzinie 6:07 z plaży miejskiej w Wolsztynie, zająłem 34. miejsce wśród 52 startujących zawodników, uzyskując 21. czas w biegu na dystansie maratonu. - opowiada Wojciech Scelina.

- Ze względu na małe dziecko i pracę zawodową, przygotowania zarówno do wejścia na Elbrus, jak i do Ironmana, odbywały się w wcześnie rano lub wieczorami, zwykle sześć razy w tygodniu w wymiarze do kilkunastu godzin tygodniowo. Przygotowanie fizyczne do wejścia na najwyższą górę Europy bazowało na treningach triathlonowych, a więc skupienia się na trzech konkurencjach wchodzących w skład triathlonu, plus ćwiczeń ogólnorozwojowych, szczególnie kalisteniki, którą łatwo można uprawiać w domu. - opowiada o przygotowaniach kielczanin.

fot.archiwum prywatne